W 1926 roku, kiedy Erik von Willebrand opisał nieznany dotąd zespół krwotoczny u rodziny z Wysp Alandzkich, nie było pod ręką ani nowoczesnej diagnostyki laboratoryjnej, ani ustandaryzowanych narzędzi oceny krwawień. Mógł posłużyć się wyłącznie obrazem klinicznym pacjentów. Częste siniaki, krwawienia z nosa, obfite miesiączki, krwawienia po ekstrakcjach zębów czy nawet krwotoki stawowe układały się w obraz choroby, która nie przypominała klasycznej hemofilii. Dziś wiemy, że była to choroba von Willebranda (VWD), czyli najczęstsza wrodzona skaza krwotoczna, a zarazem jedna z najbardziej złożonych.
