O tym, dlaczego różnorodne formy twórczości są ważne oraz jak mogą czerpać z nich dzieci i młodzież przebywająca w szpitalu, opowiada dr Monika Nowak, pracownik Katedry Pedagogiki Specjalnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, która prowadzi autorskie warsztaty „Zabawolandia” na Oddziale Hematologii, Onkologii i Transplantologii Dziecięcej w Lublinie.
Jak twórczość pomaga dziecku odzyskać poczucie normalności i wpływu?
W pierwszych tygodniach pobytu w szpitalu uwaga otoczenia skupia się niemal wyłącznie na zdrowiu fizycznym pacjenta – pomiarach temperatury, wynikach badań i reakcji na leczenie. Spotkanie z terapeutą zajęciowym, pedagogiem albo wolontariuszem z materiałami plastycznymi może odkryć przed dzieckiem nową perspektywę oraz pomóc mu odbudować poczucie normalności i sprawczości.
Wymagany reżim leczenia nakłada różne ograniczenia i zakazy, m.in. specjalistyczne diety, brak możliwości kontaktu z rówieśnikami ze względu na niską odporność. Różnorodna twórczość staje się w pewnym sensie obszarem wolności, gdy dziecko może samodzielnie zadecydować o temacie, technikach i materiałach, a także odmówić udziału w zajęciach, jeśli danego dnia nie ma na to siły.
„Do sali wchodzi terapeuta, który niesie ze sobą materiały plastyczne i nagle nie pyta się o to, czy jest dzisiaj temperatura, tylko pyta się, co dziecko lubi robić, zachęca do jakichś działań twórczych. Czyli wprowadza taki moment normalności w tej chorobie. Dziecko może w końcu być tym dzieckiem, a nie jedynie pacjentem czy osobą chorą. Arteterapia pozwala dziecku z powrotem mieć kontrolę nad swoim życiem, móc dokonywać wyborów” – tłumaczy dr Monika Nowak.
Jak zajęcia twórcze pomagają dziecku wyrażać trudne emocje?
Zajęcia twórcze to nie tylko chwila oderwania od szpitalnej rzeczywistości – mogą stanowić także bezpieczną przestrzeń, w której dziecko czy nastolatek okaże swoje emocje i lęki. Dzieci w wieku przedszkolnym i szkolnym często nie posiadają jeszcze na tyle rozwiniętych kompetencji komunikacyjnych, by precyzyjnie nazwać lęk, żal czy złość towarzyszące terapii. Rysunek i działania plastyczne pozwalają uzewnętrznić te stany bez konieczności bezpośredniego mówienia o nich.
Dr Monika Nowak przywołuje przykłady rysunków, które stanowią poruszające symbole: „Czasami nie wiadomo jak słowami opowiedzieć o swoim problemie, o tym, co się przeżywa. Ale zawsze można narysować obrazek. To też jest jakiś komunikat o tym, co dziecko czuje. Tu jest zaciśnięta pięść, która uderza w lustro i ono się rozsypuje na wiele kawałków. I tytuł, jaki 14-letnia pacjentka nadała tej pracy, to „Moje sterydy”, bo właśnie sterydy dają efekt strasznie dużej złości, takiego napięcia, z którym trudno sobie poradzić”.
Co zrobić, gdy dziecko nie chce rysować ani tworzyć?
W szpitalnym harmonogramie popołudnia to czas wolny, w którym coraz większym wyzwaniem staje się ucieczka w świat wirtualny i gry. Telefon czy tablet stanowią okno na świat, pozwalają oderwać myśli od leczenia, kontaktować się z bliskimi i przyjaciółmi, więc naturalnie przyciągają, szczególnie nastolatków.
Część dzieci odczuwa opór przed tworzeniem prac „od zera”. Podczas gdy pusta, biała kartka oraz pudełko farb lub kredek może wywoływać opór u dzieci niemających wcześniejszych doświadczeń plastycznych z domu, ozdabianie gotowych form przełamuje tę barierę i pozwala czerpać radość z tworzenia.
„Biała kartka i kredki, farby dla niektórych stanowi wielkie wyzwanie. I oczywiście cały czas ja próbuję łamać to tabu, uruchamiać wyobraźnię. Bardzo dużo zależy od tego, czy w domu dzieci tworzyły. Dzieci, które były jeszcze przed chorobą kreatywne, świetnie z tej kreatywności korzystają w szpitalu” – wyjaśnia dr Nowak.
Terapia zajęciowa podczas leczenia – zabawa, relaks i ćwiczenie dłoni
Obok klasycznej arteterapii niezwykle istotną rolę na oddziale odgrywa terapia zajęciowa. Wykorzystanie technik rękodzielniczych – takich jak quilling (formowanie wąskich pasków papieru w spirale), decoupage (ozdabianie drewnianych deseczek i ramek) czy precyzyjne nawlekanie koralików przy tworzeniu biżuterii – pozwala dostosować zajęcia do upodobań pacjentów w różnym wieku.
Aktywności te pełnią podwójną rolę. Z jednej strony stanowią atrakcyjną formę relaksu i odciągają uwagę od stresu związanego z leczeniem. Z drugiej strony stanowią przemyślaną, „ukrytą” rehabilitację ruchową. Precyzyjne ruchy wymagane przy przewlekaniu małego koralika przez nitkę czy zwijaniu papierowych pętli quillingowych stymulują małą motorykę rąk i dłoni. Dzięki temu dziecko podejmuje niezbędny wysiłek fizyczny w sposób naturalny i pozbawiony przymusu.
„Oprócz takich zajęć z elementami arteterapii, wykorzystywana jest terapia zajęciowa. Jeżeli dajemy dzieciom paski quillingu, robimy jakikolwiek decoupage, ozdabiamy jakieś deski, ramki, dajemy koraliki do robienia biżuterii, to jest to takie zajęcie, które pomaga się zrelaksować, pomaga troszeczkę zapomnieć o chorobie, ale to jest też pewna rehabilitacja, bo ten koralik trzeba przewlec, bo pasek trzeba uformować tą papierową spiralę” – opowiada dr Monika Nowak.
Jak tworzyć dobre wspomnienia z czasu leczenia i wspierać relacje z rodzeństwem?
Pobyt na oddziale wiąże się ze znacznym ograniczeniem swobody i brakiem naturalnych doświadczeń. Poprzez zajęcia z elementami pedagogiki zabawy – odgrywanie ról piratów, superbohaterów dysponujących niezwykłymi mocami czy udział w pokazach iluzjonistycznych – dzieci gromadzą wartościowe, pozytywne wspomnienia z czasu leczenia. Dzięki temu szpital nie kojarzy się wyłącznie z trudami terapii.
Twórczość przełamuje także poczucie izolacji w stosunku do rówieśników przebywających w szkole oraz staje się pomostem w relacjach z rodzeństwem. Pokazanie bratu przez okno rysunku, na którym dziecko odgrywa rolę czarodzieja, odbudowuje poczucie własnej wartości. Sytuacje, w których zdrowe rodzeństwo zazdrości hospitalizowanemu dziecku unikalnego, ręcznie ozdobionego kubka, odwracają perspektywę i dają pacjentowi powód do dumy.
„To też jest bardzo ważny aspekt tych działań terapeutycznych, zabawowych, twórczych, że dzieci zbierają też pozytywne wspomnienia i doświadczenia czasu hospitalizacji (...). Jak dziecko pokazuje bratu przez okno rysunek mówiąc: „A ja byłam czarodziejem”, to już może też się czymś pochwalić” – podkreśla dr Nowak.
Jak wspierać rozwój i aktywność dziecka podczas leczenia onkologicznego?
Intensywne leczenie sprawia, że całe życie dziecka często przenosi się do łóżka szpitalnego – tam przyjmuje leki, je i odpoczywa. Mimo zmęczenia jego umysł potrzebuje odpowiednich bodźców, dzięki którym będzie się dalej rozwijał. Czytanie czy nawet tylko oglądanie książek, gry pamięciowe, wspominanie różnych wydarzeń oraz, zależnie od wieku, kontynuowanie nauki (utrwalanie liter, czytania czy tabliczki mnożenia) pozwala utrzymać nawyk wysiłku intelektualnego, który będzie istotny po opuszczeniu szpitala.
„Ćwiczenie pisania, znajomość literek, czytania, tabliczka mnożenia, działania matematyczne. Dobrze jest to utrwalać mimo tego, że dziecko jest chore. Będąc tu i teraz myślimy o tej przyszłości. Robimy wszystko, żeby dziecku łatwiej było wrócić do „normalności” – wyjaśnia dr Monika Nowak.
Dużą rolę w utrzymaniu aktywności odrywają rodzice. Ich czynny udział w zajęciach, stosowanie dwustronnej wymiany („Ja rysuję coś dla ciebie, a ty coś dla mnie”) i autentyczne zaangażowanie opiekuna wzmacniają w dziecku chęć do ćwiczeń, a jednocześnie pozwalają budować bliską relację w warunkach szpitalnych.
Jak zajęcia niemedyczne wspierają dziecko w trakcie leczenia i po jego zakończeniu?
Choroba nowotworowa wpływa na wszystkie strefy życia dziecka. Dlatego proces leczenia wymaga zaangażowania zespołu interdyscyplinarnego, do którego należą lekarze, pielęgniarki, rehabilitanci, dietetycy, nauczyciele, kapelan, psycholodzy, psychoonkolodzy, terapeuci oraz wolontariusze.
Działania niemedyczne wspierają dzieci w regulacji trudnych emocji, dzięki czemu wpływają nie tylko na samopoczucie pacjentów, ale także na atmosferę całego oddziału. Personel medyczny często obserwuje, że po zajęciach twórczych dzieci są spokojniejsze, bardziej zrelaksowane i chętniej współpracują podczas badań oraz procedur medycznych.
„Miałam rozmowy z lekarzami, którzy podczas dyżurów mówili mi: «Pani Moniko, jak to dobrze, że dzisiaj przyszła pani z tymi zajęciami. Wiem, że będzie spokojnie, bo zatroszczy się pani o wszystkie emocje. Wiem, że czeka nas bardzo spokojny wieczór” – wspomina dr Nowak.
Działania twórcze i niemedyczne mają również znaczenie w perspektywie długofalowej. Jednym z ich celów jest przygotowanie dziecka do powrotu do codziennego życia po zakończeniu terapii. Bardzo ważnym elementem jest podtrzymywanie relacji z rówieśnikami i środowiskiem szkolnym. Wymiana stworzonych na zajęciach listów, kartek czy laurek z koleżankami i kolegami z klasy pomaga zachować poczucie przynależności i ogranicza ryzyko izolacji społecznej w czasie leczenia.
Chcesz dowiedzieć się więcej? Wysłuchaj całej wypowiedzi dr Moniki Nowak.