Historia transplantacji szpiku w Polsce ma wyjątkowy wymiar. 28 listopada 1984 roku w Centralnym Szpitalu Klinicznym WAM w Warszawie profesor Wiesław Jędrzejczak wraz z zespołem po raz pierwszy w Polsce skutecznie przeprowadził przeszczep szpiku kostnego. To wydarzenie na trwałe zmieniło polską hematologię. Do dziś jednak skuteczne leczenie wielu chorych zależy nie tylko od pracy lekarzy, lecz także od gotowości społeczeństwa do niesienia pomocy. Wciąż potrzebni są nowi dawcy szpiku i komórek krwiotwórczych, dlatego w całym kraju prowadzone są akcje promujące rejestrację.
Jednym z najlepszych przykładów takiej inicjatywy jest akcja „SZPIKujesz Ratujesz”, organizowana w V Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie w ramach Olimpiady Zwolnieni z Teorii. Młodzież wspólnie z nauczycielami zachęca mieszkańców miasta do zostania potencjalnymi dawcami szpiku i komórek krwiotwórczych. To także świetna okazja do rozmowy o nowotworach krwi i o tym, jak naprawdę wygląda dawstwo szpiku – temacie ważnym, a wciąż zbyt rzadko obecnym w codziennej debacie.
Od szkolnej inicjatywy do dużej akcji społecznej
Pomysłodawczynią projektu jest nauczycielka biologii z V LO, dr Aneta Sowa-Jasiłek, która wspomina:
„3 lata temu nasza szkoła otrzymała zaproszenie z Fundacji DMKS do zorganizowania akcji „Komórkomania”, która ma na celu rejestrację potencjalnych dawców szpiku spośród pełnoletnich uczniów szkół ponadpodstawowych. Do wydarzenia mogą się też włączyć pracownicy szkoły, więc pomyślałam, że jest to świetna okazja, by samej się zapisać, do czego dodatkowo zachęcił mnie mój mąż, zamawiając do domu pakiet rejestracyjny”.
Jak podkreśla, skoro była już honorową krwiodawczynią, chciała zrobić kolejny krok i znaleźć się w bazie potencjalnych dawców szpiku. Szybko okazało się również, że „Komórkomania” może stać się w szkole ważnym punktem edukacji na temat nowotworów krwi.
„Dwa lata temu stwierdziłam, że warto ten projekt rozwinąć jeszcze bardziej, zarejestrować jeszcze więcej osób. Tak narodził się pomysł, by w ramach Olimpiady Zwolnieni z Teorii powstał projekt „SZPIKujesz Ratujesz”. W tym roku działania projektowe odbywają się w naszym liceum już po raz drugi, a sama „Komórkomania” po raz czwarty” – dodaje dr Aneta Sowa-Jasiłek.
Młodzież naprawdę się zaangażowała
Jak podkreśla organizatorka, od samego początku inicjatywa spotkała się z dużym wsparciem zarówno ze strony nauczycieli, jak i uczniów. Dużą rolę odegrały koleżanki z zespołu biologów oraz dyrekcja szkoły, ale bardzo szybko temat podjęła także młodzież:
„Moi wychowankowie chodzili po wszystkich klasach w szkole i w ramach godzin wychowawczych opowiadali swoim kolegom i koleżankom o tym, czym są nowotwory krwi i dawstwo szpiku. Mam wrażenie, że zaangażowała się cała klasa, każdy pełnił jakąś rolę w tym projekcie. Jedni udzielali wywiadów lokalnej telewizji, niektórzy przygotowywali plakaty do rozwieszenia w szkole. Jeszcze inni piekli muffinki na kiermasze, z których dochód przeznaczono na promocję akcji. Mogę więc z całą pewnością powiedzieć, że zarówno u nauczycieli, jak i u młodzieży, obiór akcji był bardzo pozytywny”.

Rejestracja dawców szpiku nie tylko w szkole
W tegorocznej edycji organizatorzy postawili sobie ambitniejszy cel. Ponieważ wśród uczniów zarejestrować się mogą wyłącznie osoby pełnoletnie, czyli głównie uczniowie klas trzecich i czwartych, działania rozszerzono poza szkołę.
„W listopadzie przeprowadziłyśmy akcję rejestracyjną na meczu rugby, podczas którego poznałyśmy radnego miasta Lublin, który zaprosił nas na sesję Rady Miasta. Podczas niej przeprowadziłyśmy kolejną rejestrację potencjalnych dawców. To wszystko zapewniło inicjatywie bardzo potrzebny rozgłos. Różni politycy udostępnili na swoich mediach społecznościowych zdjęcia z nami, co, wraz ze wsparciem innych osób medialnych, sprawiło, że inicjatywa zyskała rozgłos” – opowiada dr Aneta Sowa-Jasiłek.
Dodatkową promocję zapewniły działania informacyjne w jednym z lubelskich centrów handlowych, plakaty umieszczone w pojazdach MPK Lublin oraz akcje edukacyjne prowadzone w dwóch innych lubelskich liceach. Finał projektu ponownie odbywa się jednak w macierzystej szkole – to właśnie tam uczniowie mogą zarejestrować się jako potencjalni dawcy szpiku.
Największe wyzwanie? Dotrzeć do młodych
Zdaniem dr Anety Sowy-Jasiłek największym wyzwaniem było zdobycie zasięgów. Akcja skierowana przede wszystkim do młodych ludzi musi być obecna w internecie, jeśli ma do nich skutecznie trafić. W tym obszarze ogromną rolę odegrały uczennice, które prowadziły profile projektu na Instagramie i TikToku.
„Na szczęście moje uczennice bardzo dobrze zajęły się tak Instagramem, jak i tiktokiem, na którym po udostępnieniu naszego profilu przez dwie znane dziennikarki, jedna z rolek dobiła aż do 18 tysięcy wyświetleń, co bezpośrednio przełożyło się na liczbę osób, które zainteresowały się naszą akcją rejestracyjną w galerii handlowej” – dodaje organizatorka.
W ramach dwóch edycji akcji „SZPIKujesz Ratujesz” zarejestrowało się aż 90 potencjalnych dawców szpiku, a w ciągu czterech odsłon projektu „Komórkomania” uczniowie i nauczycielki z V LO zachęcili do rejestracji kolejne 125 osób. To imponujący wynik, który pokazuje, że dobrze zaplanowana edukacja i lokalne zaangażowanie naprawdę mają znaczenie.
„Nie wahałem się ani chwili”. Historia dawcy z Lublina
Jedną z osób, które zarejestrowały się jako potencjalny dawca szpiku w V LO, był Franciszek Matraszek. Dawcą faktycznym został już dwa lata później.
Jak mówi, do rejestracji skłoniła go osobista historia rodzinna: „Kilkanaście lat temu straciłem starszą siostrę, która odeszła z powodu nowotworu złośliwego. Poczułem się więc osobiście zobligowany, by pomóc komuś, kto również walczy z nowotworem. Dodatkową motywację stanowiło poczucie harcerskiego obowiązku – należę do SHK „Zawisza” FSE (Skauci Europy)".
Sam proces rejestracji okazał się prosty i nie wymagał długiego zastanawiania się. Franciszek przyznaje, że zakładał możliwość zostania dawcą faktycznym, ale nie spodziewał się, że nastąpi to tak szybko. Często słyszy się, że telefon z fundacji może nadejść po wielu latach od rejestracji. W jego przypadku kontakt nastąpił już po dwóch latach.
„Byłem, co oczywiste, zaskoczony, ale nie wahałem się. Od razu dotarło do mnie, że mam realną okazję uratować komuś życie i nie chciałem tej okazji stracić” – wspomina Franciszek Matraszek.
Duże znaczenie miało także wsparcie rodziny, które utwierdziło go w przekonaniu, że podejmuje właściwą decyzję.
Jak wygląda pobranie szpiku? „To było prostsze, niż myślałem”
Franciszek wie o biorczyni jedynie tyle, że była to kobieta w wieku około 40 lat, a przeszczep został wykonany w Polsce. Po dwóch latach od donacji możliwy jest dalszy kontakt między dawcą a biorcą, ale na ten moment musi jeszcze poczekać.
Sam proces przygotowania do oddania szpiku wspomina jako prostszy, niż się spodziewał: „Szczerze mówiąc, wydaje mi się, że okazało się to nawet prostsze niż zakładałem. Częścią tej akcji była też nauka na temat całego procesu pobierania szpiku, więc byłem poniekąd świadomy, czego się spodziewać” – przyznaje.
Badania i pobranie szpiku odbywały się w Warszawie. Fundacja DKMS zapewniła mu nocleg oraz transport, a cały proces został zorganizowany w taki sposób, by ograniczyć stres do minimum. Jak podkreśla, naprawdę było widać troskę o dawcę i jego komfort.
Dlaczego warto zarejestrować się jako dawca szpiku?
Z tej historii płynie prosty wniosek: warto się rejestrować. Niezależnie od tego, czy motywacją jest osobiste doświadczenie, inspiracja czy poczucie odpowiedzialności za innych, rejestracja dawcy szpiku może w przyszłości oznaczać szansę na uratowanie czyjegoś życia.
Polska ma dziś jedną z największych baz potencjalnych dawców szpiku w Europie i na świecie. Jak jednak przypominał profesor Wiesław Jędrzejczak podczas ubiegłorocznych obchodów Ogólnopolskiego Dnia Dawcy Szpiku, nie można spoczywać na laurach. Co roku część dawców wypada z rejestru, między innymi ze względu na wiek.
To bardzo ważne, by do bazy stale dołączały nowe osoby, szczególnie ludzie młodzi. To właśnie dlatego akcje takie jak „SZPIKujesz Ratujesz” mają tak duże znaczenie – edukują, budują świadomość i przekładają się na realne decyzje o rejestracji.
Wszystkie zdjęcia pochodzą z finału akcji "SZPIKujesz Ratujesz" 2026 i zostały wykonane przez uczennicę V LO w Lublinie.