< Dla chorych

Mgr Alina Sarat-Spek z Pracowni Fizykoterapii, Kinezyterapii i Masażu Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka im. Jana Pawła II w Katowicach, podkreśla rolę fizykoterapii w leczeniu dzieci z chorobami nowotworowymi, zwłaszcza w początkowym okresie terapii i kiedy choroba jest przewlekła. Pisze też o tym, jak połączyć ćwiczenia z zabawą, tak aby rehabilitacja nie była dla dziecka uciążliwa.

Na różnych etapach choroby nowotworowej zarówno dzieci, jak i dorośli wymagają wielosystemowego wsparcia – w  tym również wsparcia fizjoterapeutycznego. Wdrożenie właściwych form terapii, w odpowiednim momencie znacząco wpływa na proces oraz czas rekonwalescencji pacjentów. Jako fizjoterapeutka pracująca przez wiele lat na oddziale onkologii dziecięcej i mająca kontakt z różnymi ośrodkami onkologicznymi w Polsce nie mogę oprzeć się wrażeniu, że korzyści wynikające z fizjoterapii są często marginalizowane i niedoceniane. A przecież aktywność fizyczna to m.in.:

• poprawa gospodarki lipidowej,

• poprawa gospodarki węglowodanowej,

• zwiększenie wydolności organizmu,

• zmniejszenie napięcia i stresu,

• wzrost odporności,

• poprawa metabolizmu.

Często mówimy również o  poprawie samopoczucia i  naładowaniu pozytywną energią.

Zdarza się również, iż na oddziałach onkologicznych nie ma pracowni rehabilitacyjnych, brakuje także fizjoterapeutów, którzy mogliby pracować przy łóżku chorego. Bywa, że pacjenci oraz rodzice pacjentów poszukują fizjoterapeuty dopiero po zakończonym leczeniu, a  przecież oba procesy – leczenia i rehabilitacji – mogą, a  nawet powinny, przebiegać równolegle. Rozpoczęcie rehabilitacji ruchowej na samym początku leczenia onkologicznego znacznie zmniejszyłoby ryzyko powikłań i zaburzeń oraz dałoby szanse na szybszy powrót do pełnej aktywności – po zakończonym leczeniu. Dodatkowy problem stanowi znalezienie fizjoterapeuty, który posiada doświadczenie w  pracy z  tak wymagającym pacjentem, jakim jest pacjent onkologiczny. Na rynku usług fizjoterapeutycznych brakuje szkoleń i publikacji dotyczących pracy z pacjentem onkologicznym, ale brakuje też chętnych do udziału w  takich szkoleniach i  specjalizacji w  tym zakresie. Stwarza to dla rodziców małych pacjentów dodatkowe lęki i  obawy o  bezpieczeństwo ich dzieci.

Nie bez znaczenia jest fakt, że do niedawna pokutowało w  społeczeństwie przeświadczenie o  negatywnym wpływie aktywności fizycznej na stan zdrowia oraz możliwości nasilenia skutków ubocznych leczenia onkologicznego. Zastosowanie różnych form fizjoterapii, a  szczególnie w  przypadku małych pacjentów fizjoterapii poprzez zabawę, może w  znaczący sposób już na etapie leczenia podstawowego przyspieszyć powrót do zdrowia. Przestrzeń potrzebna do aktywnej zabawy jest na oddziałach onkologicznych z  pewnością ograniczona, nie mniej jednak nawet w przestrzeni, jaką jest sala rehabilitacyjna można starać się stworzyć namiastkę „placu zabaw, bawialni interaktywnej”. Bardzo pomocne przy zabawie interaktywnej okazuje się m.in. zastosowanie technologii Kinect firmy Microsoft. Kontroler ruchu Kinect poprzez gesty wykonywane przy pomocy kończyn oraz ruchy całego ciała umożliwia interakcję pacjentowi z konsolą gier. Obecnie sensory Kinect wraz z konsolami są dostępne na większości oddziałów onkologii dziecięcej w  Polsce. Dzięki tej technologii można w bardzo prosty sposób połączyć spontaniczną potrzebę ruchu i zabawy, jaką każde dziecko posiada, a  która została zaburzona przez długotrwały proces leczenia. Oczywiście dobrze jest, jeżeli użytkowanie tego sprzętu odbywa się pod kontrolą terapeuty, który dawkuje odpowiednio aktywność i wykorzystuje terapię ruchem do odtworzenia: siły mięśniowej, zakresu ruchu, stabilizacji stawowej, korekcji postawy, prawidłowych wzorców ruchowych.

Dobre efekty w  rehabilitacji młodszych dzieci, a  szczególnie dzieci leczących się na oddziałach onkologicznych, przynosi także terapia przez zabawę w postaci arteterapii (czyli terapii przez sztukę). Może być z powodzeniem stosowana dla utrwalenia działań terapeutycznych. Szczególnie dobroczynny jej wpływ zauważamy w  przypadku pacjentów z  niedowładem połowiczym, u których aktywizacja strony porażonej jest utrudniona. U tej grupy pacjentów oprócz stosowanej standardowej terapii z pomocą przychodzi nam, fizjoterapeutom dobroczynny wpływ tej formy zabawy. Dzięki niej możemy wpływać na poprawę m.in. sprawności manipulacyjnej dłoni, poprawić motorykę małą (czyli precyzyjne ruchy dłoni i palców), napięcie mięśniowe dłoni i palców, sprawności manualne i  grafomotoryczne, czynności samoobsługowe.

Photo by rawpixel on Unsplash

Wymuszanie standardowej terapii, odbieranej przez dzieci jako ciąg niekończących się ćwiczeń, jest mało efektywne i postrzegane przez niektórych pacjentów jako kolejny niechciany element w procesie leczenia. Dlatego w oparciu o metody, np. NDT- Bobath czy PNF możemy jako fizjoterapeuci tworzyć krótkie programy terapii w postaci „zabaw terapeutycznych”, dzięki czemu rehabilitacja staje się bardziej przystępna i daje nadzieję na trwalszy efekt końcowy.

Założenia metody NDT-Bobath (neurodevelopmental treatment) najlepiej tłumaczy cytat autorstwa samego Karela Bobatha: My nie uczymy ruchów, lecz umożliwiamy ich wykonanie. Głównym celem rehabilitacji wg NDT-Bobath jest przygotowanie dzieci z  zaburzeniami ruchowymi do jak najbardziej samodzielnego funkcjonowania. W  jaki sposób? Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi, ani nie ma zestawu gotowych ćwiczeń. Każde dziecko jest przecież inne, ma nieco inny problem, dlatego też wymaga indywidualnego podejścia. Usprawnianie tą metodą mogą prowadzić wyłącznie certyfikowani terapeuci NDT-Bobath, którzy zdanym egzaminem potwierdzili znajomość zagadnień związanych z  tym rodzajem usprawniania. Natomiast terapia metodą PNF (Prorioceptive Neuromuscular Facilitation, torowanie nerwowo-mięśniowe) polega na pracy nad funkcją, której chory potrzebuje. W  tej terapii wykorzystywane są silne i zdrowe regiony ciała. Umożliwia to pełne wykorzystanie rezerw tkwiących w  organizmie. Chory powinien być partnerem fizjoterapeuty, określającym zakres i granice działania. To on ustala cele terapii. Terapeuta ma w tym wypadku rolę doradczą.

Dziecku do prawidłowego rozwoju potrzebna jest dynamika (skakanie, wspinanie się, bieganie, obroty itd.), aby móc ćwiczyć swój aparat ruchu. Dlatego zabawy, takie jak granie w  gumę czy taniec, idealnie wpisują się w  te założenia. Jeżeli przestrzeń na oddziale na to pozwala, możemy na przykład porozrzucać po sali pudła kartonowe różnej wielkości, a  potem budować z  nich wieże. Dziecko już w trakcie takiej zabawy wspina się na palce, zmienia pozycję, klęka, wstaje itd. czyli tak naprawdę „ćwiczy” mięśnie osłabione przez długotrwałe leżenie w  łóżku. Zgodnie z myślą prekursora polskiej rehabilitacji prof. Wiktora Degi: Ruch może zastąpić każde lekarstwo, ale żadne lekarstwo nie zastąpi ruchu – dobrze jeżeli plan ćwiczeń dobierany jest indywidualnie do schorzenia pacjenta, sprawności i  wydolności. I  tu wracamy do sedna, czyli zasadności obecności fizjoterapeuty w  ośrodkach onkologicznych.

Deficyt ruchu w tak małym stopniu zauważany jako problem na oddziałach przewlekłych może skutkować wtórnymi zaburzeniami ze strony różnych układów (m. in. oddechowego, nerwowego, trawiennego, krążenia, narządu ruchu). Obecnie nie ma już wątpliwości co do zasadności stosowania fizjoterapii, jako jednej ze składowych leczenia onkologicznego (dyskusyjne jest jedynie stosowanie fizykoterapii*), a  jednak w  praktyce jest rzadko stosowana.

* Fizykoterapia – jedna z form fizjoterapii, w której na organizm oddziałuje się różnymi bodźcami fizycznymi (np. elektroterapia – prądy różnej częstotliwości, magnetoterapia – oddziaływanie polem magnetycznym, światłoterapia – laser, promienie IR, itp.).